Teresa Wallis-Joniak

"Teresa Wallis-Joniak - Malarstwo"

  Twórczość Teresy Wallis-Joniak, jej ewolucję tematyczną i warsztatową dane mi byto obserwować przez lat kilka­naście, tj. tyle, ile trwa moja, zrazu znajomość, a później przy­jaźń z małżeństwem artystów Teresy i Juliusza Joniaków.
  Nasze spotkania odbywały się prawie zawsze we troje, a ja zadawałem sobie wówczas wiele pytań: jak pra­cują i jak rozstrzygają swoje malarskie problemy, jaki wpływ na to co robią mają z jednej strony różne temperamenty, a z drugiej wspólne podróże artystyczne tej nierozłącznej pary twórców?
  Czy to dobrze czy źle, gdy oboje zmagają się tuż obok siebie z problemami artystycznymi i pedago­gicznymi? Czy są i jak wiele punktów stycznych; czy to łączy czy dzieli ich twórczość? Dzisiaj mogę stwierdzić, iż ta ich twórczość dopełnia się wzajemnie, w języku mate­matyki, a dokładnie teorii zbiorów nosi to nazwę dopeł­nienia zbiorów, w tym wypadku chodzi o dopełnienie np. pejzażu innym punktem widzenia, inną grą barwną i inny­mi akcentami figuratywnymi.
  Jak mało kto mam szczęście i możliwość długiego obcowania z pracami Teresy Wallis i moja fascynacja nimi wciąż wzrasta.
  Nie sposób jednak nie wspomnieć o okolicznościach i warunkach tak istotnych dla bardzo wrażliwych artystów,
a kobiet-artystek w szczególności.
  Teresa Wallis-Joniak jest przedstawicielką pokolenia, któremu przyszło żyć w niełatwych czasach. II wojna świa­towa była dla tej patriotycznej, inteligenckiej rodziny, żyjącej na terenach przyłączonych do Rzeszy dramatem nie tylko w wymiarach materialnych ale i psychicznych. Na ich oczach niszczono muzeum w Chorzowie, powstałe w 1925 roku dzięki przekazaniu na cele społeczne prywatnych i zbiorów etnograficzno-historycznych przez Łukasza i Stani­sława Wallisów - dziadka i ojca Teresy. Ojciec Teresy, Stani­sław, etnograf, był dyrektorem tego muzeum w latach 1937-1939, a później w latach 1945-1957 dyrektorował i odtwarzał ze znakomitym skutkiem Muzeum Ziemi By­tomskiej. Ponieważ przedwojenna inteligencja w okresie istnienia PRL była „obca klasowo", a więc traktowana z dużą dozą nieufności, więc ich życie było usłane niech­cianymi przygodami: a to wyrzucano ich z dawniej zajmo­wanych mieszkań, stłaczając ludzi i gromadzone przez nich pamiątkowe rzeczy czy zbiory biblioteczne w klitkach, uniemożliwiając często w ten sposób korzystanie z nich, a to przekwaterowywano ich czy dokwaterowywano in­nych. Tej klasie społecznej nie przysługiwały stypendia podczas studiów, trudny to więc był okres w życiu Teresy, a czary goryczy dopełniła przedwczesna śmierć ojca w roku 1957. Wszystko to spowodowało, że bardzo niechętnie wraca do tamtych lat, mimo iż okres studiów bywa najmilej wspominany.
  Pewną satysfakcją dla niej było wydanie, co prawda dopiero w 1995 roku, powstałego w latach 1919-1953, „Zielnika roślin leczniczych i magicznych", autorstwa jej ojca, badacza kultury ludowej Górnego Śląska. Jak pisze we wstępie do Zielnika pani Daniela Sawicka-Oleksy, dyrektor Muzeum w Chorzowie, „...w zdewastowanym ekologicz­nie środowisku człowiek oczekuje pomocy od medycyny profesjonalnej, ale przecież kiedyś Chorzów był zdrojem a tutejsze zioła leczyły i odpędzały «złe moce»...".
  Po raz pierwszy, dość przypadkowo, trafiłem na wysta­wę jej obrazów (ok. 20 prac) w 1981 roku w Śródmiejskim Ośrodku Kultury w Krakowie - zapamiętałem wówczas na­strój tych prac i nazwisko autorki.
  Druga, większa indywidualna wystawa obrazów Te­resy, powstałych w latach 1992-1996, odbyła się w galerii „Pod Złotym Lewkiem". Wówczas to postanowiłem, aby w niezbyt odległej przyszłości zorganizować Jej wystawę w Pałacu Sztuki. Ostatecznie, decyzję o wystawie pod­jęliśmy wspólnie w maju 1998 roku przed Ich wyjazdem na wakacje artystyczne do Francji i Hiszpanii.
  Napisałem tych kilka zdań w nadziei przybliżenia po­staci artystki, kobiety spokojnej i eleganckiej, myślącej nowocześnie, ale osadzonej w polskiej i rodzinnej tradycji, cieszącej się każdym najmniejszym sukcesem i umiejącej godnie pokonywać przeciwności losu, przyjaznej dla ludzi i świata, będącej dobrym duchem swojej Rodziny. 
  Teresko, życzymy Ci dalszych sukcesów artystycznych oraz zdrowia i dalszej pomyślności dla Całej Twojej Rodziny.

                                                                                                                                            Zbigniew Kazimierz Witek